Rozwadowskiego i Szweycera,
Kategorie

Rozwadowskiego i Szweycera,

Rozwadowskiego i Szweycera, weteranów powstania listo­padowego. Wieczorem — działo się to jeszcze w okresie walk ulicznych — siedzieli oni przy herbacie w swym mieszkaniu na Avenue du Belair, gdy wszedł oficer wersalczyk, aby zrobić u nich rewizję. Gdy mu odpowiedzieli, że są Polakami, ów oficer, widząc zapaloną maszynkę do gotowania herbaty, krzyk­nął: „To światło służy wam do dawania sygnałów\". Pomimo całej bezsensowności zarzutu zostali oni rozstrzelani przed domem. Artysta grafik Lewicki, starzec lat około 70, został zastrzelony za to... że ukrywał się w piwnicy. Księgarza Dalewskiego i jego przyjaciela Wernickiego rozstrzelano za to, że w ich mieszkaniu przy księgarni znaleziono butelkę nafty. Generał de Cissey w tej sprawie wydał następujący komunikat: „Obydwaj Po­lacy, którzy za rządów Komuny byli postrachem całej pobliskiej okolicy, zostali wobec nieodpartych oskarżeń niezwłocznie stra­ceni na miejscu\". W istocie Dalewski nie brał udziału w wal­kach Komuny, a Wernickiego nawet nie pytano, czy służył w Gwardii. Przytoczone przykłady można by mnożyć, albowiem około 100 Polaków zostało zamordowanych bez sądu. Burżuazyjna „sprawiedliwość\" okazała się bardzo swoista. Tchórze w walce, okazali się doskonałymi katami bezbronnych. DUMA O ŚMIERCI JAROSŁAWA DĄBROWSKIEGO Nie dla laurów, nie dla nagrody, Nie dla czczej, zuchwałej przygody, Kiedy na wierzch go burza wyniosła, Walczył tutaj Dąbrowski Jarosław. Lud warszawski czy lud paryski Jednakowo sercu był bliski. On w Paryżu o Polskę Ludową Walczył, usta zaciąwszy surowo. Jego serce zdradzać nie umie, Do ostatka wierne Komunie, I jak Wisła od wierzb rozpłakana Lśni mu łuną pożarów Sekwana. Wielkie serce mężne jak szpada, Nieugięte jak barykada, A gorące jak wystrzał z moździerza, Jednym rytmem z Komuną uderza. Wersalczycy już na Montmartrze, Lecz ma Montmartre w sercu tym tarczę. I odpiera ataki wersalskie, Podejmując nierówną walkę. A gdy z polskim wiatrem we włosach Padł od błędnej kuli Jarosław, Szepnął: „Serce na wieki tu kładę... Bo i z serc można wznieść barykadę. Niech żałoba was nie ocienia, Moje życie nie ma znaczenia. Choć śmierć szpadę z rąk mi wytrąca, 0 republikę walczcie do końca!\" Komunardzi odważni płaczą Nad Polaka śmiercią tułacza, Ulicami Paryża żałobny Sunie kondukt, do chmury podobny. 1 na wielkim placu Bastylii Każdy czoło przed trumną chyli I z pochodni czerwieńszych od zorzy Lud paryski kaplicę utworzył. Tak Dąbrowski — komunard Polak O Republikę walcząc poległ. RUSYFIKACJA Lekcja języka polskiego ..W klasie pierwszej wykładano również język polski. Był to przedmiot nieobowiązkowy. Nauczycielem tego „miejscowego języka\" był niejaki p. Sztetter, człowiek światły, ale tak wieku-iście wylękły o swoją posadę, że właściwie niczego nie uczył. Obarczony był liczną rodziną; kilku chłopców jego uczęszczało do męskiego, a kilka córek do żeńskiego gimnazjum i zapewne niepokój o los ich przeszkadzał p. Sztetterowi uczyć przynaj­mniej pisać ortograficznie. W klasach wyższych zdobywał się biedny belfer czasami na jakąś wzmiankę o literaturze polskiej, a mówił to z miną tak przerażoną, że tylko śmiech budził. ...Tego dnia lekcja języka „miejscowego\" była ostatnia z rzę­du, a więc przypadła między godziną drugą a trzecią. Sztetter wszedł do klasy jak zwykle z wyrazem niechęci na twarzy, za­siadł i wnet wymienił czyjeś nazwisko prosząc o tłumaczenie z języka polskiego na rosyjski wiersza Czajkowskiego pt. Pająk. Ten, kogo spotkał los tak nudny, pragnąc wykręcić się zaczął gadać (rozumie się po rosyjsku): Panie profesorze, mamy nowego ucznia. Nowy kolega, z Warszawy uczeń... — błaznowali inni. — Nowy uczeń? — spytał Sztetter ze zdziwieniem. — Gdzie, jaki uczeń? Sieger wstał ze

Poprzedni - Równocześnie obowiązki komendanta
Następny - Swego miejsca i

Strony pokrewne